Szykujesz gołąbki na sobotę i już wiesz, co cię czeka: wielki gar wrzątku, para na okularach i wyławianie gorących liści widelcem. Ja ten etap pomijam. Całą główkę kapusty wkładam na 3–4 dni do zamrażarki, potem rozmrażam ją w lodówce, a liście same robią się miękkie i gotowe do zawijania.
Plan: zamrażarka, lodówka, zawijanie
Cały patent opiera się na wyprzedzeniu. Kapusta musi poleżeć w mrozie 3–4 dni, więc jeśli gołąbki mają trafić na sobotni obiad, główka ląduje w zamrażarce najpóźniej w środę. U mnie wygląda to tak:
- Mrożenie: wybieram zwartą, zdrową główkę bez poobijanych zewnętrznych liści i wkładam ją w całości do zamrażarki. Nie wycinam głąba, nie rozbieram liści, niczego nie blanszuję. Jeśli pamiętam o gołąbkach wcześniej, mrożę kapustę jeszcze przed środą.
- Rozmrażanie: po 3 dniach przekładam zamrożoną kapustę na talerz albo do miski i stawiam w lodówce, najlepiej na noc, a gdy mam czas, nawet na całą dobę.
- Zawijanie: zabieram się za nie dopiero wtedy, gdy główka odtaje całkowicie.
Naczynie pod spodem nie jest przypadkowe. Rozmrażająca się kapusta oddaje sporo wody i bez talerza cała ta woda zostałaby na półce w lodówce.
Dlaczego mróz zmiękcza liście kapusty?
W liściach kapusty jest dużo wody zamkniętej w komórkach. W zamrażarce ta woda zamienia się w lód i zwiększa objętość. Rosnące kryształki osłabiają strukturę liścia od środka.
Po rozmrożeniu efekt przypomina krótkie parzenie: liście tracą sztywność i stają się wiotkie. Różnica polega na tym, że całą robotę wykonuje zamrażarka, a ty nie stoisz nad parującym garnkiem i nie ryzykujesz poparzenia dłoni.
Główka idzie do mrożenia w całości, z głąbem, więc liście trzymają się razem aż do dnia zawijania i nie trzeba ich osobno pakować.
Jak poznać, że główka odtajała do środka?
To najważniejszy moment całej metody. Kapusta rozmraża się od zewnątrz, więc wierzchnie liście bywają już miękkie, a środek wciąż jest zmrożony. Przekonałam się, że pośpiech tu nie pomaga: liść, który jest jeszcze częściowo zmrożony, przy odginaniu łamie się, zamiast się zwinąć.
Dlatego czekam, aż cała główka będzie miękka, aż po sam środek. Jeśli wnętrze wciąż jest twarde, kapusta zostaje w lodówce dłużej. Lepiej zaczekać, niż potem zbierać z deski połamane kawałki.
Rozbieranie liści i zawijanie farszu
Rozmrożona kapusta jest delikatniejsza od świeżej, więc liście oddzielam powoli, jeden po drugim. Najpierw wycinam głąb, potem z każdego większego liścia ścinam nożem najgrubszy fragment nerwu, żeby dało się go równo zwinąć.
Liści nie trzeba już niczym obgotowywać ani odsączać. Od razu nakładam farsz: klasyczne mięso z ryżem, kaszę albo nadzienie jarskie. Miękkie liście ładnie przylegają do nadzienia, więc gołąbki wychodzą równe i nie rozłażą się w rękach.
Odrobinę twardsze miejsca nie są problemem. Gołąbki i tak duszą się potem w sosie albo w bulionie, a kapusta w tym czasie mięknie jeszcze bardziej.
Ten sposób dobrze sprawdza się też wtedy, gdy chcesz rozłożyć przygotowania na kilka dni. W dniu gotowania zostaje tylko przygotować farsz, wyjąć miękką kapustę z lodówki i od razu składać gołąbki.