Dynia po Halloween już wydrążona, a na desce leży kupka śliskich pestek oblepionych miąższem? Nie wyrzucaj ich. Płuczę je, rozcieram w dłoniach, osuszam ściereczką i suszę godzinę w piekarniku nagrzanym do 90°C, kilka razy uchylając drzwiczki. Potem zostawiam je w stygnącym piekarniku i gotowe.
Wydrążony środek dyni zwykle ląduje w koszu razem z pestkami. Szkoda, bo do ich wysuszenia wystarczą piekarnik, sitko i ściereczka. Całość zajmuje niecałe dwie godziny, z czego większość to czekanie. Gotowe łuskane pestki w sklepie kosztują kilka złotych, a te z własnej dyni masz za darmo.
Najpierw pozbądź się miąższu
Pestki wybieram łyżką prosto do dużego sitka i płuczę pod strumieniem zimnej wody. Sama woda nie wystarczy, bo włókna miąższu trzymają się łupinek jak klej. Najlepiej działa rozcieranie: biorę garść pestek i trę je między dłońmi, jakbym myła ręce. Resztki miąższu odchodzą i spływają razem z wodą.
Pestki są przy tym bardzo śliskie i lubią uciekać z rąk, więc lepiej robić to nad sitkiem niż nad otwartym zlewem. To świetne zajęcie dla dzieci, które i tak kręcą się w kuchni przy wycinaniu dyni. Będzie trochę bałaganu, ale też sporo śmiechu.
Czyste pestki rozkładam na bawełnianej ściereczce i dokładnie osuszam. Im mniej wody trafi z nimi do piekarnika, tym sprawniej pójdzie suszenie.
Dlaczego tylko 90°C?
Bo to nie jest pieczenie, tylko suszenie. Piekarnik nastawiam na 90°C i daję mu kilka minut na nagrzanie. Pestki rozkładam na płaskiej blasze, tej, która była w zestawie z piekarnikiem, wyłożonej papierem do pieczenia. Forma do ciasta sprawdza się tu gorzej niż zwykła blacha.
Pestki zostają w piekarniku przez godzinę. W tym czasie kilka razy uchylam drzwiczki na chwilę. Para, która z nich odparowuje, ucieka wtedy na zewnątrz, zamiast krążyć w zamkniętej komorze. Bez tego pestki dosychają w wilgoci i trudniej o chrupiący efekt.
Najważniejszy jest stygnący piekarnik
Po godzinie wyłączam piekarnik, ale nie wyjmuję blachy. Pestki zostają w środku, aż piekarnik całkiem wystygnie, co trwa mniej więcej pół godziny. Ciepło, które jeszcze się w nim trzyma, spokojnie je dosusza, a ja w tym czasie sprzątam po dyni.
Gdzie trzymać wysuszone pestki
Jeszcze ciepłe pestki przesypuję do papierowej torby. Do słoika trafiają dopiero wtedy, gdy są zupełnie zimne. Zamknięte w szkle na ciepło mogłyby zaparować od środka i stracić chrupkość.
Po wysuszeniu na pestkach pojawia się cienka, przezroczysta łuska. Warto się jej pozbyć, zanim pestki trafią na stół, bo potem fruwa po całym mieszkaniu. Najprościej wyjść z miską na balkon albo do ogrodu w wietrzny dzień i energicznie mieszać pestki ręką. Wiatr sam wywieje łuski, a w misce zostaną czyste pestki.