Kiedyś wrzuciłam do koszyka kostkę w niemal takim samym opakowaniu jak zwykle, przekonana, że biorę masło. W domu przeczytałam drobny druk: miks tłuszczowy. Od tamtej pory sprawdzam trzy rzeczy i zaczynam od jednej zasady. Produkt nazwany po prostu „masło” musi mieć od 80 do 90 proc. tłuszczu mlecznego i ani grama tłuszczu roślinnego.
Najpierw nazwa, a nie hasło z przodu opakowania
Duże „Ekstra”, łąka czy krowa na froncie nie przesądzają, co jest w środku. Prawdziwe masło nosi na etykiecie nazwę „masło”, a nie na przykład „Ekstra do smarowania”. Tę nazwę zwykle znajdziesz drobnym drukiem przy składzie albo na boku kostki.
Zasada wynika z rozporządzenia Rady UE z 22 października 2007 r. o wspólnej organizacji rynków rolnych. Masło ma zawierać od 80 do 90 proc. tłuszczu mlecznego, nie więcej niż 16 proc. wody i nie więcej niż 2 proc. suchej masy beztłuszczowej mleka. Produkty z mniejszą ilością tłuszczu też mogą trafić do sklepu, ale ta informacja musi znaleźć się w nazwie.
Uważaj też na „masło roślinne”. Mimo słowa „masło” to w praktyce margaryna.
Ile tłuszczu mlecznego ma mieć kostka?
Drugi krok to procent tłuszczu. Sama liczba mówi, w jakiej kategorii jest produkt, i od razu widać, czy pasuje do nazwy:
- masło: 80–90 proc. tłuszczu mlecznego, najczęściej 82–83 proc., bez tłuszczu roślinnego,
- masło o zawartości 3/4 tłuszczu: 60–62 proc. tłuszczu mlecznego, bez tłuszczu roślinnego,
- masło półtłuste: 39–41 proc. tłuszczu mlecznego, bez tłuszczu roślinnego,
- tłuszcz mleczny do smarowania: poniżej 39 proc., 42–59 proc. albo 63–79 proc. tłuszczu mlecznego,
- miks tłuszczowy: od 10 do 80 proc. tłuszczu mlecznego plus tłuszcz roślinny,
- margaryna: podstawą jest tłuszcz roślinny, tłuszczu mlecznego może być najwyżej 3 proc.
Wartość z „dziury” między przedziałami masła, na przykład z zakresu 63–79 proc., to sygnał, że w ręku masz tłuszcz mleczny do smarowania albo miks, a nie masło. Takiego produktu nie warto kupować w cenie masła.
Jeśli zależy ci na najwyższej jakości, szukaj napisu „masło ekstra”. Takie masło powinno mieć ponad 82 proc. tłuszczu i nie więcej niż 16 proc. wody. Wyjątkiem jest masło solone, w którym tłuszczu może być o 2 proc. mniej.
Skład zdradza tłuszcz roślinny
Gdy nazwa jest niejasna, a procent tłuszczu nic ci nie mówi, przeczytaj skład. W maśle, w wersji 3/4 i w półtłustym nie ma prawa pojawić się tłuszcz roślinny. Jeśli widzisz go na liście składników, to jest miks tłuszczowy albo margaryna, niezależnie od tego, jak złote jest opakowanie.
Te produkty mają bardzo podobne kostki i stoją zwykle obok siebie w lodówce. Przy zakupach w biegu to właśnie skład najszybciej rozwiewa wątpliwości.
Gramatura nie odróżni masła od miksu, ale chroni portfel
Trzeci krok to masa kostki i od razu uczciwie: gramatura nie powie ci, czy to masło, czy miks. To rozstrzygają nazwa, procent tłuszczu i skład. Masę sprawdzam dopiero wtedy, gdy wiem już, że trzymam prawdziwe masło, bo ona decyduje, czy niższa cena jest rzeczywistą okazją.
Masło marek własnych sieci handlowych często produkują znane mleczarnie, na przykład Mlekovita czy Polmlek. Ich nazwa również kryje się w drobnym druku na opakowaniu. Kusi więc myśl, że tańsza kostka od tego samego producenta to ten sam produkt.
Tak być nie musi. Sieć może zamówić masło według własnej specyfikacji: z inną gramaturą, opakowaniem albo recepturą. Pod jedną marką mogą też trafiać na półkę produkty z różnych zakładów. Dlatego porównuję ceny tylko przy tej samej masie kostki i tej samej zawartości tłuszczu.
Na koniec rzut oka na termin przydatności i sposób przechowywania. Dopiero zestawienie nazwy, procentu tłuszczu, składu i gramatury pokazuje, czy niższa cena faktycznie oznacza oszczędność.